fbpx

Recenzje

NIEKONWENCJONALNIE O WIERZE

Podtytuł – „Jak pojedynkować się z ateistą” – wyjaśnia ciekawy zamysł tej książki. A zatem jest to pozycja, która ma dać katolikom argumenty w dyskusji z niewierzącymi i z krytykami Kościoła. W proponowanym zbiorze ujęte zostały zagadnienia, które łatwo rozpoznać zarówno z rozmów towarzyskich, jak i z debat publicznych. Z wyjątkiem homoseksualizmu i pedofilii wśród kleru, znalazły się tu niemal wszystkie krytyczne kwestie, o których mówi się w związku z wiarą, religią, chrześcijaństwem i Kościołem. Wypada pogratulować autorowi pomysłu i śmiałości w podejmowaniu trudnych tematów. Trzeba również docenić przygotowanie i wkład pracy. Wielką wartością są liczne odniesienia i bogata bibliografia. Książka napisana jest bez napuszenia, tak, jak pisze się w Ameryce: obfituje w przemawiające do wyobraźni porównania oraz dykteryjki z udziałem autora i członków jego rodziny, dzięki czemu teoretyczne problemy sprowadzane są do prostych sytuacji, do których łatwo się odnieść przeciętnemu czytelnikowi. Na polskim gruncie, gdzie dominuje śmiertelna powaga i gdzie z pełym namaszczeniem trakuje się problematykę związaną z religią, jest to odważna próba nawiązania nowego dialogu z czytelnikiem.

Znaleźć tu można fragmenty zdecydowanie udane. Należy do nich na przykład rozdział rozważający – bardzo przecież trudną – tajemnicę Trójcy Świętej. Zawiera on dużo informacji historycznych, przydatnych i interesujących cytatów z prac teologów i Soborów. W konkluzji tych rozważań autor przyznaje, że rozum nie jest w stanie poradzić sobie z koncepcją Trójcy, a jedynym wytłumaczeniem, że w ogóle zrodziła się ona w ludzkich głowach, może być Objawienie i własne doświadczenie Boga. Jak zostaje pokazane, bezsilność rozumu nie przekreśla jednak wiary, ale – paradoksalnie – może ją wzmacniać i uzasadniać. Wartościowy jest też rozdział traktujący o New Age. Można się z niego dowiedzieć, na czym polega istota i atrakcyjność tej ideologii: jest to zachęta do otwartości, do czerpania z wielu źródeł, (…) nie ważne, w co się wierzy, jeśli tylko jest z tym człowiekowi dobrze. Przykład jasnego wywodu stanowi również rozdział, w którym autor demaskuje fakt, że twierdzenie, że każdy może mieć swoją wiarę i że jest to jego prywatną sprawą, tylko z pozoru świadczy o tolerancji, a w gruncie rzeczy prowadzi do rezygnacji z dążenia do poznania prawdy.

Słabiej wypada środkowa część książki pod tytułem ”Kościół” zawierająca dyskusje o ewolucjonizmie, inkwizycji, in vitro, aborcji, eutanazji. Autor zbyt łatwo rozprawia się tu z argumentami strony przeciwnej i – nie stroniąc od uproszczeń – nie pozwala ateistom posługiwać się ważnymi dla nich argumentami. Na przykład w rozdziale poświęconym eutanazji autor stwierdza, że życzenie śmierci z logicznego punktu widzenia nie może być prawomocne, ponieważ nie można żądać czegoś, czego treści się nie zna. A przecież nie można pojąć swojej totalnej nieobecności. W związku z tym zapytać należy, co autor ma na myśli, mówiąc o „prawomocnym życzeniu” i co w takim razie zrobić z samobójstwem? Przecież, skoro samobójstwa zdarzają się, to znaczy, że życzenie śmierci (chociaż może nieprawomocne) przytrafia się człowiekowi, mimo że nie może on pojąć swojej totalnej nieobecności. Mam kolejną wątpliwość co do wartości argumentacji, gdy autor pisze o in vitro. Przytacza bowiem treść kościelnego tekstu o prawie do godnego poczęcia, pomijając milczeniem argument podnoszony przez zwolenników tej metody, że ten, kto jeszcze nie został poczęty, nie może mieć takiego prawa, a ten, kto już jest poczęty, nie może zmienić sposobu, w który został poczęty. Czasem zastrzeżenia dotyczą stylu. I tak zbyt bezceremonialne wydają się dywagacje na temat, co by się stało, gdyby Maryja skorzystała z prawa wyboru czy donosić ciążę, czy dokonać aborcji. Zaś w rozdziale dotyczącym homoseksualizmu razi fragment, że podobnie jak nie wolno boczyć się na partnera seksualnego, bo proponował seks przy świecach, gdy samemu preferuje się szybkie numerki w toalecie, nie należy słyszeć w Dobrej Nowinie skierowanej do osób heteroseksualnych złej nowiny dla osób homoseksualnych. To dobrze, że o sprawach wiary pisze się w sposób przystępny, nawet kolokwialny, ale czy naprawdę Dobra Nowina musi sąsiadować z numerkami w toalecie?

Na korzyść tej książki i jej autora przemawia fakt, że nawet jeśli nie zawsze podaje on argumenty przekonujące dla ateistów, i nawet jeśli tu i ówdzie trochę się zagalopuje, to wyposaża wierzących w znakomite narzędzia do głębszego zainteresowania się tym, w co wierzą, oraz uczy, jak lepiej i pełniej wyjaśnić mają swoje stanowisko. Ponieważ sukcesem w podobnych dyskusjach jest nie tyle przedstawienie dowodów nie do odparcia, ile obalenie niesprawiedliwych stereotypów i spokojne pokazanie błędów w rozumowaniu, należy uznać, że mimo zgłoszonych zastrzeżeń ta próba niekonwencjonalnego dotarcia do czytelnika warta była podjętego ryzyka.

Zostań członkiem Klubu Wydawnictwa Fronda:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie mojego adresu e-mail zgodnie z regulaminem.

email marketing powered by FreshMail