fbpx

Recenzje

Jak głosi oficjalna, zaprotokołowana wersja zdarzeń, rotmistrz Witold Pilecki zakończył życie 25 maja 1948 roku w więzieniu na warszawskim Mokotowie. Wciąż nie wiemy, gdzie spoczywa, brak nawet pewności, czy kat Piotr Śmietański nie strzelał do zwłok bohatera zakatowanego już wcześniej przez ubeckich śledczych.

Wokół osoby Rotmistrza znaków zapytania jest dużo więcej. Autor opisuje m.in. poważne przesłanki wskazujące, że za jego śmiercią mógł stać dawny premier PRL, mający sporo do ukrycia osobnik, a zarazem uzurpator kreujący się na bohatera obozowej konspiracji w Auschwitz. Tadeusz Płużański bez ogródek wskazuje, dlaczego Pilecki jest postacią tak bardzo niewygodną dla dzisiejszego establishmentu a nominalnie polscy europosłowie głosują przeciwko temu, by został patronem walki z totalitaryzmami.

W trakcie procesu prokuratora Czesława Łapińskiego córka Rotmistrza powiedziała: Oskarżony żyje długo i plugawie, a mój ojciec żył krótko i pięknie. Książka Tadeusza Płużańskiego stanowi wspaniały hołd wobec niezłomnego żołnierza, ale autor – w imię prawdy o nieosądzonych zbrodniach – wiele miejsca pozostawia nędznym życiorysom jego prześladowców. Oskarża też polskie państwo, które hołubi złoczyńców, nie potrafi natomiast oddać sprawiedliwości i należnych honorów herosom.

MARCIN WISŁAWSKI

„Polonia Christiana” nr 50, maj-czerwiec 2016.

Zostań członkiem Klubu Wydawnictwa Fronda:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie mojego adresu e-mail zgodnie z regulaminem.

email marketing powered by FreshMail