fbpx

Recenzje

„Pod słońcem szatana” oraz „Pamiętnik Wiejskiego proboszcza” – recenzja w Naszym Dzienniku Twitter Facebook Pinterest Email

To już klasyka XX-wiecznej literatury, arcydzieła powieści katolickiej, piękne i trudne zarazem, chyba trochę zapomniane, bo też po raz ostatni wydano je ponad 20 lat temu. Swego czasu Bernanos wzbudził zresztą swymi powieściami sensację, a nawet skandal. Odchodził od „ucukrowanego” wizerunku katolicyzmu i kapłana, pokazywał wiarę jako nieustającą wojnę ze złem, obecnym, agresywnym, atakującym nieustannie, nawet, a może przede wszystkim, świętych. Katolicyzm i wiara są u Bernanosa poddawane nieustannej próbie, nie są dane na zawsze, często towarzyszy niepokój, zwątpienie, niepewność, nawet pokusa rozpaczy. Intrygowała francuskiego pisarza świętość, dorastanie do niej, które odbywa się w samotności, jest jakby nierozpoznane przez otoczenie i samego świętego i któremu często towarzyszy szyderstwo „dobrze myślących”, nowoczesnych mędrków, filozofów, ironistów czy rozleniwionych, zadowolonych z siebie „bezwstydnych burżujów”, dla których .jedynym sprawdzianem sumienia jest księga rachunkowa”, a sam katolicyzm stał się pustym rytuałem. Dlatego katolik u Bemanosa jest, jak to kiedyś zauważył Jan Dobraczyński, gwałtownikiem, co oznacza, iż często buntuje się on wobec otaczającego go świata. Z jak subtelną precyzją zresztą Bernanos odsłania przed nami duchowe dramaty swoich bohaterów!

W powieści „Pod słońcem szatana” niezwykła jest historia upadku i nawrócenia Zermeny czy kuszenia przez szatana księdza Donissan; w, . Pamiętniku wiejskiego proboszcza” zaś wstrząsająca jest dysputa tytułowego bohatera z hrabiną, która straciła nadzieję w Boże miłosierdzie, albo rozmowa proboszcza z Olmerem, oficerem Legii Cudzoziemskiej. Wtedy padają sławne słowa, najpierw, że „piekło to znaczy już nie kochać”, a potem, że „poza chrześcijaństwem nie ma na Zachodzie miejsca ani dla ojczyzny, ani dla żołnierza”. Mnie dzisiaj najbardziej uderzyła waga, jaką w swoim rozumieniu katolicyzmu przywiązywał Bernanos do szczerości i prawdy. I jak mocno przeciwstawiał się kłamstwu. „Nie mogę już żyć ani oddychać, ani chociażby patrzeć na światło dzienne poprzez te okropne kłamstwa”, wyznaje jedna z jego bohaterek. Z kolei wiejski proboszcz mówi Chantal, iż „świat nie jest buntem, jest pogodzeniem się i jest przede wszystkim pogodzeniem się z kłamstwem”. Dlatego też każe jej: „Niech się pani rzuca Na przód, ile chce, mur w końcu musi ustąpić, a przez wszystkie wyłomy widać niebo”. Ociekający szminkami, lśniący od olejków szatan jest u Bernanosa przede wszystkim perfidnym kłamcą. Ale i – to też ciekawe – kimś „śmiejącym się wszystkimi nowymi zębami”. Jakże aktualny jest ten Bernanosowski motyw „złego śmiechu”, śmiechu szatańskiego!
Bernanosa łączy się niekiedy z ważnym w XX-wiecznym katolicyzmie nurtem personalistycznym. W polskiej krytyce na pewno jego reprezentantem jest Wiesław Paweł Szymański, który niedawno świętował jubileusz 80-lecia. Z tej okazji nakładem Księgarni Akademickiej ukazał się tom jego szkiców po Norwidowsku zatytułowanych.

Zostań członkiem Klubu Wydawnictwa Fronda:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie mojego adresu e-mail zgodnie z regulaminem.

email marketing powered by FreshMail