fbpx

Recenzje

Wielka i straszna

Na okładce książki Andrzeja Marcelego Ciska widnieje kształt znany od dwóch wieków historykom i amatorom historii – rozległe, masywne cielsko Bastylii. Jej zdobycie przez zrewoltowany tłum 14 lipca 1789 roku zmieniło świat w stopniu, który porównać można jedynie z narodzinami chrześcijaństwa. Już 224 prawie lata Wielka Rewolucja Francuska stanowi oś sporu między lewicą a prawicą, choć wtedy jeszcze nie używało się tych określeń. W 1790 roku, w rok po szturmie Bastylii, angielski konserwatywny polityk i myśliciel polityczny Edmund Burke napisał krytyczny traktat „Rozważania o rewolucji we Francji”. Od tamtej pory dyskusja wraca, na ogół nieregularnie i z różnym nasileniem.

Autor „Kłamstwa Bastylii”, opatrzonego słowem wstępnym Jacka Trznadla, należy do kręgu autorów najbardziej niechętnych Rewolucji i większości jej protagonistów. Intencje autora i ideę książki najlepiej ilustruje dedykacja, jaką ją opatrzył: „Pamięci Charlotty Corday i chłopów wandejskich, którzy bez cienia nadziei na zwycięstwo przeciwstawili się „oświeconemu rozumowi” w obronie swego króla i wiary chrześcijańskiej”.

Na każdej stronie swojej książki autor stara się udowodnić nikczemność racji i postaw jakie stały u jej początków i w czasie jej przebiegu. Widzi Rewolucję jako jeden wielki splot zła i bunt szumowin. Bardzo tym przypomina Teodora Jeske-Choińskiego, który dał podobny portret Rewolucji w namiętnym pamflecie „Psychologia Rewolucji Francuskiej”. Krytyce Ciska poddany zostaje przede wszystkim krąg myślicieli Oświecenia z J.J. Rousseau na czele i Encyklopedii. Po zarysowaniu w kolejnych rozdziałach przebiegu rewolucyjnych zdarzeń, następuje najważniejsza część książki – cykl portretów indywidualnych, w których szlachetna postać Charlotty Corday zostaje przeciwstawiona „galerii nikczemników” różnego rewolucyjnego autoramentu z Robespierrem na czele oraz niektórych „zbłąkanych”, którzy sami w końcu padli ofiarą wychwalanej ideologii. Są też rozdziały poświęcone szeregowi szczegółowych tematów, o kluczowym znaczeniu, jak rewolucyjne pieśni „La Marseillaise” czy „Ca ira” czy marginalnych, choć interesujących, jak sprawa szpitala dla chorych umysłowo dr Belhomme. Książkę uzupełniają listy niektórych ofiar Terroru, głównie przedstawicieli najważniejszych stronnictw politycznych, a także tekst Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela oraz bibliografia, choć książka nie ma ściśle naukowego charakteru.

Andrzej Marceli Cisek (ur. 1938) sam jest człowiekiem o niebanalnej biografii. W dzieciństwie zesłany do ZSRR, w latach 1972-2000 działacz niepodległościowy na emigracji w USA. Swoją książkę napisał barwnie, z dużym talentem narracyjnym, a przy tym z temperamentem i z radykalną stronniczością, która stanowi walor lekturowy. Jest to jednak głos bardziej popularyzatora konserwatywnej ideologii niż bezstronnego historyka. Cisek, słusznie piętnując wiele nikczemności i zbrodni Rewolucji, ponad miarę idealizuje jej przeciwników i ofiary. Idealizuje też ponad miarę porządek przedrewolucyjny, tworząc jego obraz czarno-biały, nie przystępujący do realiów ludzkiej egzystencji, a przez to raczej sprzeczny z klasycznym konserwatywnym światopoglądem, naznaczonym realistycznym, pesymistycznym widzeniem ludzkiej natury. Rzecz jednak jako lektura bardzo zajmująca, a dla tych, którzy po raz pierwszy zetkną się z tematyką WRF, może być wręcz pasjonująca.

Źródło: pisarze.pl – Krzysztof Lubczyński

Zostań członkiem Klubu Wydawnictwa Fronda:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie mojego adresu e-mail zgodnie z regulaminem.

email marketing powered by FreshMail