fbpx

Recenzje

Autor: Wojciech Lada
islamRobert Spencer jest współpracującym z amerykańskimi służbami ekspertem od bliskowschodniego terroryzmu. Właśnie wydał książkę, z której wynika, że jedynym panaceum na zagrożenie ze strony islamu byłoby bezpowrotne zniszczenie Koranu.

Czy islam jest religią agresywną? W ten czy inny sposób przyznają to nawet jego zachodni apologeci, a jak komuś i tego mało, zawsze może po prostu sięgnąć do słów objawionych Mahometowi przez Boga. Takich np.: „Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą, to uderzcie ich mieczem po szyi; a kiedy ich całkiem rozbijecie, to mocno zaciśnijcie na nich pęta. A potem albo ich ułaskawicie, albo żądajcie okupu, aż wojna złoży swe ciężary” (XLVII, 4). Jeszcze mało? To kolejny cytat: „Muhammad jest Posłańcem Boga. Ci zaś, którzy są razem z nim, są gwałtowni wobec niewiernych, a miłosierni względem siebie” (XLVIII, 29). Inne pytanie. Czy muzułmanie są posłuszni nakazom Koranu? Tak, to głupie. Wszyscy przecież widzieli samoloty wbite w WTC, poobcinane mieczami głowy uprowadzonych zakładników, zgliszcza i trupy po samobójczych eksplozjach, nie mówiąc już o tym, co dzieje się dziś w Państwie Islamskim.

Trzeba przyznać, że Robert Spencer zadał sobie wiele trudu, by wypunktować wszystkie zagrożenia, jakie religia Mahometa niesie dla świata, zgrabnie zakorzenił je w historii rzeczywistej i mitycznej, a na dokładkę wgryzł się głęboko w mentalność i obyczajowość wyznawców islamu, konstatując ostatecznie, że są oni groźni już nawet nie tylko dla świata, ale i dla samych siebie – odnalazł w Koranie wątki, w których Bóg nakazuje im kraść, zabijać się nawzajem i oczywiście gwałcić. Wcale nie żartuję. Spencer na pewno doskonale zna islam, a liczba cytatów, faktów i zestawień wskazuje, że wykonał tu prawdziwie mrówczą robotę. Pytanie tylko, czy na pewno uczciwą.

Kłopot, który sprawia książka, polega nie na faktografii, ale na uogólnieniach, które są porównywalne z tymi, jakich Jan Tomasz Gross użył wobec relacji polsko-żydowskich. U autora „Krwawych żniw” wszyscy Polacy jak jeden dokonywali codziennej masakry Żydów – u Spencera dokładnie każdy bez wyjątku muzułmanin jest terrorystą. A jeśli nawet jeszcze nim nie jest, to wynika to wyłącznie z jego niedostatecznej znajomości Koranu i jest tylko kwestią czasu, by błąd ten został naprawiony. Oto próbka narracji amerykańskiego badacza:

„Tam, gdzie faktycznie muzułmanie i wyznawcy innych religii żyją obok siebie bez przemocy, w Azji Środkowej czy innych zakątkach świata, jest tak nie dlatego, że zalecania dotyczące dżihadu zmieniono lub odrzucono; po prostu się je ignoruje, a historia uczy nas, że w każdej chwili można sobie o nich przypomnieć”.

W oczach Spencera każdy muzułmanin jest więc żywą bombą, która tylko czeka na aktywację. Co nastąpi niechybnie, kiedy tylko przejrzą na oczy, albo… nauczą się czytać po arabsku – tylko w nieznajomości języka Koranu autor upatruje przyczyn tego, że tak niewielu zamachów dokonują muzułmanie spoza Bliskiego Wschodu.

(…)

Źródło: Cały tekst znajduje się w tygodniku „W Sieci” [27.10.2014r.]

Zostań członkiem Klubu Wydawnictwa Fronda:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie mojego adresu e-mail zgodnie z regulaminem.

email marketing powered by FreshMail