fbpx

Recenzje

Recenzja książki Aleksandra Majewskiego i Dariusza Lorantego “Spowiedź psa. Brutalna prawda o polskiej policji”.
Dariusz Loranty, emerytowany oficer policji, postanowił wyspowiadać się ze swych grzechów. Na spowiednika wybrał młodego dziennikarza, Aleksandra Majewskiego. W książce, będącej zapisem tej niezwykłej spowiedzi czytelnik poznaje ciemną stronę ludzkiej duszy, cały brud, z jakim na co dzień styka się gliniarz. I nim przesiąka. Te wyznania policyjnego wygi mogą być szokujące dla osoby żyjącej od takich spraw z dala. Ale można tak żyć, spokojnie i bezpiecznie, dzięki takim ludziom, jak spowiadający się grzesznik. No cóż, mówi się, że dobrzy gliniarze nie idą do nieba. Nie ma tam dla nich miejsca. Jeśli chcesz trafić do Raju, nie wolno ci grzeszyć. A w tym fachu najgorszym grzechem, to bycie kiepskim gliną. On może i nie grzeszy, ale psu na budę taki “pies”.

Życie Dariusza Lorantego wyglądało jak bohatera filmu akcji. Niezwykłe wydarzenia, niebezpieczne zasadzki, gra z niewidzialnym przeciwnikiem. Ułamki sekund decydujące czyimś “być, albo nie być“. Życie na krawędzi, na “maksa” aż do spopielenia. Sensacyjne historie są fajne i emocjonujące, jak się czyta o nich książkę, albo ogląda w kinie. Jeśli kryminał jest twoim życiem, nie jest wcale wesoło. Jeśli jest trup, to naprawdę śmierdzi, jeśli jest akcja, to naprawdę człowiek się boi. Bez snu, życia prywatnego. Właśnie tak wyglądało życie wielu policjantów. Bycie “psem” to stawianie się ponad prawem, to wybór mniejszego zła, aby zwalczyć większe. Ale Zło, zawsze pozostaje Złem. I odciska mroczne piętno na duszy. Znak rozpoznawczy dobrych glin.

Książka napisana jest w formie rozmowy. Z jednej strony są pytania, krótkie, nienarzucające się. Można rzec, że niezauważalne. Ale prowokują odpowiedzi i nadają ton całej narracji. Aleksander Majewski spisał się w roli spowiednika doskonale. Niczego nie osądza, nie narzuca, po prostu jest ciekaw. I pozwala “wygadać się” rozmówcy, samemu schodząc na drugi plan. To słuszna taktyka, bo Dariusz Loranty jest urodzonym gawędziarzem. Błyskotliwy, dowcipny a jednocześnie trafiający w samo sedno rzeczy. Dlatego książkę czyta się błyskawicznie, chłonąc każde zdanie. “Pies” z pokolenia lat dziewięćdziesiątych opowiada o tamtych dzikich czasach. Ujawnia kulisy głośnych wtedy spraw, mówi o metodach pracy przy nich i o swoich własnych rozterkach. O poczuciu wspólnoty z kolegami z wydziału, o nie do końca udanym życiu osobistym. O deprawacji, jakiej uległ w trakcie służby. Ale czytając te historie, zastanów się czytelniku nad tym, co by było i jak wyglądałaby dzisiejsza rzeczywistość, gdyby ci pogardzani gliniarze, nie wzięli na swoje sumienia grzechów, o których mowa w książce. Po to, abyś spokojnie mógł dzień święty, święcić. Nie lękając się, że ktoś cię zabije. Nie okradnie. Nie mówił przeciw tobie kłamstwa, jako świadek. Napisałem na początku tych rozważań, że Aleksander Majewski przyjął na siebie rolę spowiednika. To nie do końca prawda, bo on tylko słucha, umiejętnie kierując gawędę bohatera wspomnień na interesujące dla czytelnika tory. Spowiednik może udzielić rozgrzeszenia, albo i nie. Tutaj ta rola spada na czytelnika. Przeczytałem, więc teoretycznie mogę rozgrzeszyć bohatera tych wspomnień. Chciałbym to uczynić, ale nie mam takiej mocy. Noszę na duszy takie samo piętno, jak on. Mroczne, gliniarskie piętno.

Źródło: POCHURO.PL

Spowiedź psa
Twitter Facebook Pinterest Email

Już od: 1400 Cena detal.: 34,00

Kup teraz »

Zostań członkiem Klubu Wydawnictwa Fronda:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie mojego adresu e-mail zgodnie z regulaminem.

email marketing powered by FreshMail