fbpx

Recenzje

W kwietniowym numerze pisma „Katecheta” ukazała się recenzja książki Sławomira Zatwardnickiego.
„Katolicki pomocnik towarzyski” ma formę przystępnego kompendium tematyki sporów i kontrowersji obecnych w rozmowach z niewierzącymi lub takimi, którzy za niewierzących się podają. Zasadniczą jego część stanowi pięćdziesiąt krótkich rozdziałów, w których autor analizuje najczęściej formułowane zarzuty i stara się udzielić na nie odpowiedzi. Omawiane zagadnienia zgrupowane zostały w trzech kategoriach: Bóg, Kościół, Religie, i – jak się wydaje – prawie w całości wyczerpują repertuar zastrzeżeń wysuwanych wobec wierzących katolików w rozmowach towarzyskich (jeden z recenzentów stwierdził, że brakuje tu chyba jedynie zagadnienia homoseksualizmu i pedofilii w Kościele). Do zasadniczych pięćdziesięciu rozdziałów dołączony został rozdział dodatkowy – nazwany bonusem, a zatytułowany Jak zostać ateistą? – w którym autor zastanawia się już nie nad zastrzeżeniami wysuwanymi przez ludzi niewierzących, lecz nad samym problemem ateizmu. Całości dopełniają: indeks rzeczowy (zwany tutaj indeksem tagów) oraz obszerna bibliografia.

Książka Sławomira Zatwardnickiego ma przynajmniej dwie istotne zalety. Pierwszą z nich jest rzetelność merytoryczna. W pracy o tak szerokiej tematyce trudno opierać się jedynie na własnych siłach. Świadomy tego autor sięga po pomoc autorytetów. W każdym rozdziale przytoczone są opinie znawców omawianego zagadnienia, a także wypowiedzi Magisterium Kościoła. Trzeba przyznać, że wkład pracy włożonej przez S.Zatwardnickiego w opracowanie Pomocnika jest imponujący – bibliografia przytaczanych dokumentów i opracowań liczy dobrze ponad dwieście tytułów, co w przypadku pracy o charakterze popularnym stanowi naprawdę pokaźną ilość. Autor dokonuje trafnego wyboru cytatów i uzupełnia je o swoje refleksje w związku z omawianym tematem. Chociaż nie brakuje S. Zatwardnickiemu zacięcia polemicznego, to jednak szermierka na argumenty nie wyczerpuje treści jego wypowiedzi. Nie tylko bowiem spiera się on z niewierzącymi, lecz także próbuje ująć i przedstawić istotę omawianych zagadnień, tak że dosyć często otrzymujemy nie tylko odpowiedź na zarzuty, ale także krótki i przystępny – a nierzadko błyskotliwy – wykład nauki Kościoła w danej kwestii (np. rozdział Schizofrenia wierzących: trzy Osoby – jeden Bóg, o Trójcy Świętej, czy też Pełnia Objawienia w Jezusie Chrystusie? Bez przesady! – tutaj rozważanie o istocie Objawienia). Można pogratulować autorowi jasności wykładu i syntetycznego ujęcia kwestii, które dla wykształconego teologa być może nie będą niczym nowym, lecz już dla kogoś mniej biegłego w teologii i filozofii mogą stanowić nie lada problem.

Drugą z istotnych zalet Pomocnika jest styl, i to pojmowany zarówno jako sposób zredagowania książki, jak i właściwość języka przekazu. Jak się wydaje, zarówno w jednym, jak i drugim przypadku jednym z podstawowych celów była przystępność. Poza drobnymi wyjątkami – o których później – należy stwierdzić, że omawiana książka została zredagowana w sposób przemyślany i z dużą starannością. Krótkie rozdziały mają być nienużące dla czytelnika. Ich tytuły – sformułowane językiem żywym i ekspresyjnym (por. przytoczone wyżej przykłady tytułów rozdziałów) – mają zachęcać do zagłębienia się w treść. W zawartości treściowej tekstu mają orientować drukowane adnotacje na marginesach, podobne do tych, które uważni czytelnicy sami nanoszą ołówkiem podczas lektury. Dla chcących zgłębić omawiane problemy pomocą ma być system odsyłaczy do indeksu rzeczowego (zwanych tagami), a także propozycje trzech tekstów do dalszej lektury, zamieszczone na końcu każdego rozdziału. Swojsko dla młodego pokolenia zabrzmieć mają owe wspomniane wyżej tagi (odnośniki, odsyłacze), normalnie obecne w języku informatyków i na stronach internetowych, a także wprowadzenie lektury dodatkowej po każdym z rozdziałów potocznym zwrotem więcej w temacie.

Styl wypowiedzi autora należy moim zdaniem do największych atutów omawianej książki. Jest on żywy, a niekiedy nawet dosadny. Sporo tu nieoczekiwanych porównań, ciekawych przykładów, dykteryjek czy odwołań do codziennego życia. Zatwardnicki ma lekkie pióro, pisze z humorem, nie stroni od ironii, a nawet drobnych, choć nie okrutnych, uszczypliwości. Ton wypowiedzi autora utrzymany jest w stylu Frondy, o której przeciwnicy ideologiczni z obawą mówią, że tradycyjne prawdy potrafi wyrazić nowoczesnym językiem (wytrąca to owym przeciwnikom z ręki argument o rzekomej nieaktualności lub „nieżyciowości” wiary), a także nawiązuje do konwencji wypowiedzi przyjętej przez Szymona Hołownię z książce Bóg. Życie i twórczość, czyli jest kolejną – chyba udaną – próbą poszukiwania nowego, czytelnego szczególnie dla młodych czytelników, sposobu rozmowy o sprawach wiary i religii. Znajdziemy tu również podobieństwo do pisarstwa G. K. Chestertona. Być może nie wszystkie porównania autora należą do najtrafniejszych i od czasu do czasu w ferworze dyskusji naruszy on nasze przyzwyczajenia stylistyczno-językowe, ale chyba lepsze to niż inna skrajność: styl tak „grzeczny”, że zupełnie pozbawiony siły oddziaływania. Poza tym, nawet jeżeli przyjąć, że autor Pomocnika niekiedy przesadza, to jest to właśnie tylko niekiedy, natomiast książka jako całość z dyskusji o stylu wychodzi obronną ręką. (Przypomnijmy sobie w tym miejscu, że nawet św. Paweł – toutes proportions gardées – w gorącej apologetycznej dyskusji subtelnie, acz jednoznacznie radził swoim oponentom w Galacji, by się do końca okaleczyli.)

Jak zaznaczono wcześniej, Katolicki pomocnik towarzyski został zredagowany starannie. Nie znaczy to jednak, że zupełnie ustrzeżono się usterek. W większości są to albo niedociągnięcia interpunkcyjne, albo nie do końca trafne użycie lub nieużycie wielkich liter (chociaż w miejscach, gdzie rzeczywiście można by się spierać). Jest też jedno czy dwa miejsca, gdzie redaktor lub korektor usunął z tekstu o kilka słów za dużo, zakłócając tym samym tok narracji. W sumie jest tych usterek niewiele i nie warto poświęcać im więcej czasu. Jednakże jedna poważniejsza nieścisłość umknęła uwadze zarówno autora, jak i redakcji: cytowane na stronie 316 słowa Jana Pawła II pochodzą z 25. numeru encykliki Fides et ratio, a nie z tego miejsca, które podano. Ta ostatnia usterka powinna koniecznie być usunięta w następnym wydaniu.

Wbrew podtytułowi jak pojedynkować się z ateistą nie jest Katolicki pomocnik towarzyski podręcznikiem chrześcijańskiej erystyki. Zresztą trudno byłoby dokładnie naśladować sposób prowadzenia dyskusji przez autora – do tego trzeba mieć nie tylko wiedzę, ale i zdolności polemiczne. Kto zatem szukałby w Pomocniku gotowych sposobów zamknięcia ust braciom niewierzącym – zawiedzie się. Znajdzie natomiast rzetelną i przystępnie podaną refleksję nad ważnymi zagadnieniami związanymi z wiarą w Boga, Kościołem i religią. Z lektury tych refleksji odniosą korzyść zarówno katolicy, jak i niewierzący, którzy autentycznie poszukują prawdy. Dodatkową korzyść z lektury książki Sławomira Zatwardnickiego odniosą ci wierzący, którzy – onieśmieleni argumentami (a często pseudoargumentami) dogmatycznych ateistów – boją się lub nie potrafią uzasadnić wiary, którą zgodnie z sumieniem wyznają (tu zaliczyłbym też niektórych katechetów terroryzowanych przez co bezczelniejszych a bardziej wygadanych uczniów.) Im autor Katolickiego pomocnika towarzyskiego nie tylko dostarcza argumentów do wykorzystania w rozmowie, lecz poprzez styl swojej wypowiedzi pokazuje, że w dyskusji o Bogu, Kościele i religii niekoniecznie trzeba zajmować pozycji defensywnych, a wierzący katolik wcale nie musi stać w kącie, do którego chcą go wysłać co gorliwsi wyznawcy wiary w nieistnienie Boga.

Zostań członkiem Klubu Wydawnictwa Fronda:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie mojego adresu e-mail zgodnie z regulaminem.

email marketing powered by FreshMail