fbpx

Recenzje

Autor recenzji: Jan Pająk

(…) Książka składa się z dwóch części. W pierwszej autor informuje czytelnika w jaki sposób udało mu się dotrzeć do nagrań i jak to się stało, że to „Wprost” je opublikowało (choć jak się dowiadujemy z lektury, Nisztor nie był etatowym pracownikiem tej gazety). Wraz z narracją możemy prześledzić ciąg wydarzeń które doprowadziły do sytuacji w której Monika Olejnik na konferencji prasowej powiedziała trochę na wyrost, Donaldowi Tuskowi, że: „Całe środowisko dziennikarskie jest przeciwko panu. Przykro mi.”(s. 85). Miało to miejsce tuż po ataku Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego na siedzibę „Wprost” i nieudolnej próbie siłowego odbioru „taśm”. Ten epizod (nieco komiczny ale jak weźmie się pod uwagę, że jego organizatorem są służby, które mają dbać na co dzień o bezpieczeństwo obywateli już nie jest nam do śmiechu) nie jest jednak głównym tematem książki. Nie są nim i same nagrania, z którymi można zapoznać się w drugiej części. Głównym bohaterem jest Piotr Nisztor i jego najbliżsi znajomi. W tej publikacji autor stara się (moim zdaniem całkiem skutecznie) odpowiedzieć na zarzuty i pomówienia które pojawiły się po nagłośnieniu jednej z największych afer po 1989 roku. Stało się to ponieważ, jak napisał sam autor: Od samego początku nie miałem żadnych wątpliwości, że treść nagrań należy jak najszybciej upublicznić. Zarejestrowane rozmowy demaskowały bowiem patologiczne mechanizmy funkcjonujące w kraju pod rządami Donalda Tuska. Obnażyły też słabość służb specjalnych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa oraz najważniejszych polskich urzędników(…). Ku mojemu zaskoczeniu niewiele osób zwracało uwagę na sedno sprawy. Szybko zainteresowanie kolegów i koleżanek dziennikarzy skupiło się nie na samym skandalu i zarejestrowanych bulwersujących treściach, ale na osobach, które doprowadziły do ich ujawnienia, w tym na mnie. Zorganizowano więc całą kampanię oszczerstw i pomówień mającą na celu pozbawienie mnie wiarygodności” (s. 6-7).

Opublikowanie taśm bardzo utrudniło mu życie. Pod wpływem nacisków (o których autor nie pisze wprost) znajomi Nisztora przestali się z nim spotykać ani nawet kontaktować. Po nieodebraniu telefonu od dziennikarza przez jednego z nich, miał otrzymać wiadomość od kolegi ze służb który pochwalił jego postawę słowami: „dobrze, że telefonu od tego ch… Nisztora nie odebrałeś”. Autor nie wini nikogo za to, że po nagłośnieniu sprawy unikają z nim kontaktu. (…)

Źródło: MożnaPrzeczytać.pl

Zostań członkiem Klubu Wydawnictwa Fronda:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie mojego adresu e-mail zgodnie z regulaminem.

email marketing powered by FreshMail