fbpx

Recenzje

Autor recenzji: Kuba Stolarczyk

Kamień leciał długo, lecz w końcu dotarł do celu. Uderzył mocno, bo został wypuszczony z silnych rąk młodzieńców, którzy pozostali w cieniu polityków.

O czasach komunizmu napisano już niemal wszystko. Apolinary Baca znalazł jednak lukę i udało mu się ją całkiem zgrabnie zapełnić. „Kamieniem w komunę” nie zasypuje czytelnika historycznymi faktami, mamy całkiem ciekawą fabułę, w której udało ukazać się absurdy ówczesnego systemu.

Apolinary Baca zalicza pełnoprawny debiut na pisarskim rynku. Autor lekkim językiem zdołał przedstawić realia ciężkich czasów. Pisarz przybliżył lata 80., a efekt końcowy jest zaskakująco dobry. Uniknięto patetycznego hymnu, natomiast otrzymaliśmy realistyczną powieść.

W księgarniach zawitał produkt dobry, jak i wartościowy. Zaryzykuję tezę, że jest to współczesna wersja „Kamieni na szaniec”, doskonale pokazująca, że bohaterem można zostać także bez karabinu w dłoni. Nie zaczadzimy się tu wszechobecnie panującym patosem. Bohaterowie podobnie jak każdy z nas mają swoje przywary, robią rzeczy absurdalne, co częste w tym wieku, czasem i głupie. Zdarza się, że motywacją i bodźcem do podejmowania działań są także osobiste pobudki, chęć zaistnienia chociażby w środowisku toruńskich studentów.

To nie jest książka naukowa. Dostajemy zgrabnie napisaną powieść, w której na pierwszym planie nie znajdziemy pojedynczego bohatera. Na pierwszy plan wysuwa się Federacja Młodzieży Walczącej, lecz członków innych organizacji jest także sporo. W centrum wydarzeń znajduje się grupa młodych ludzi, którzy nie godzili się na przyszłość w cieniu PRL-u. Dziecięca fantazja, a następnie młodzieńczy zapał pozwoliły im uwierzyć w to, że ich dzieci nie muszą wychowywać się w komunistycznym ustroju.

Występuje bohater zbiorowy. Autor podkreśla, że wszystkie wydarzenia przedstawione w powieści są oparte na autentycznych przeżyciach. Fabuła nas nie nuży i pozwala przyjemnie przeskakiwać pomiędzy przełomowymi datami. Akcja jest spójna i logiczna. Demokracja kiełkuje, a wraz z nią wszyscy bohaterowie książki. Dostaliśmy to, czego do tej pory na polskim rynku nie było. PRL-owski obraz widziany oczyma ludzi młodych, którzy kilkanaście lat później zadecydowali o kształcie odradzającego się państwa. Nie zostaliśmy przytłoczeni natłokiem faktów, jednak jest ich wystarczająco wiele, by nawet historyczny laik mógł się w książce odnaleźć.

Lata 80. Obfitowały w strajki, starcia uliczne z ZOMO oraz demonstracje. Znajdziemy je także w książce, co ważne, narrator często patrzy na wydarzenia oczyma dziecka przez co mają one mocny wydźwięk. Wydawnictwo Fronda z należytą starannością opakowało produkt. W książce znajdziemy całą masę archiwalnych fotografii, które na czarno-białym tle przybliżają absurdalne, ale mimo wszystko także kolorowe lata 80.  Baca nie zanudza czytelnika, akcja rozwija się dynamicznie, trzyma się kupy i co najważniejsze nie ma tu całej masy nic nie wznoszących treści, służących jedynie temu, aby zapełnić kolejne rozdziały.

Książka może z powodzeniem służyć nauczycielom do uświadomienia swoim uczniom, że prócz Solidarności istniały organizacje takie jak Federacja Młodzieży Walczącej, Niezależne Zrzeszenie Studentów oraz dziesiątki innych struktur, z których każda dołożyła mniejszą, bądź większą cegiełkę w przemiany z 1989 roku./p>

Źródło: INTERIA 360

Zostań członkiem Klubu Wydawnictwa Fronda:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie mojego adresu e-mail zgodnie z regulaminem.

email marketing powered by FreshMail