fbpx

Recenzje

Autor: Bogdan Zalewski

okladka-gandhiMy a Wielki Brat

Ciekawość, jak naprawdę funkcjonuje nasz świat, jest pierwszym krokiem do piekła rzeczywistości. Kogo nie zadowala dookolna ułuda wytwarzana non stop przez środki masowej dezinformacji i dezorientacji, tego nie spotka nic dobrego prócz gorzkiej i okrutnej prawdy. Jak to się dzieje, że mimo to, ciągle na tej jałowej ziemi niewoli rodzą się uparciuchy tak denerwujące globalne władze i ich lokalnych lokai? Jakiż to tajemniczy impuls nie daje spokoju zawziętym osobnikom, że dokonują wciąż aktów sabotażu, rozdzierając szczelne zasłony totalnej iluzji kosztem osobistego szczęścia i spokoju? Przecież mogliby żyć w dostatku jako syci, stateczni mieszczanie Piekielnej Metropolii, nobliwi burżuje na dość wysokim szczeblu feudalnej drabiny spuszczonej do Diabelnego Dołu, albo mentalni kapo w społeczno-politycznym porządku Koncentracyjnego Imperium. To nie tak, że sfory wyższych sfer nie doceniają ich indywidualnego talentu. Gdyby tylko można go było zagospodarować w wiernej służbie dla wyższego celu! Gdybyż dało się go wykorzystać do codziennej pracy nad wdrażaniem pożądanego porządku! Wystarczyłoby tylko rozpuścić zalety „ja” w geniuszu „my”, dołączyć własne tworzywo do modelowanej masy i uczestniczyć w wielkim dziele. Ale nie, bo bunt jest ponadto, pozbawiony sensu. 

Elementarna wiedza o tym, kim powinien być dzisiaj ktoś nazywany potocznie „pisarzem” lub bardziej górnolotnie „człowiekiem pióra”, jest konieczna do zrozumienia twórczości Georga Orwella. W biogramie słynnego Brytyjczyka możemy bowiem przeczytać, że był jednym z najwybitniejszych prozaików XX wieku, znakomitym publicystą i myślicielem, natomiast nie dowiemy się niczego o prawdziwym twórczym imperatywie, który wyniósł go tak wysoko. Jak to się stało, że autor „1984” i „Folwarku zwierzęcego” wdarł się szturmem do naszej masowej wyobraźni i stworzył pojęcia, które nadal, mimo upływu dziesiątek lat, stanowią archetypowe obrazy wrogiego Państwa i jego struktury? Kiedy pierwszy raz czytałem te książki, wydane w tak zwanym „drugim obiegu” w latach 80. zeszłego stulecia, były dla mnie – jak dla wielu z nas, ówczesnych studentów w końcówce PRL –prawdziwym objawieniem. Świadomie użyłem tak oklepanego sformułowania, bo ta młodzieńcza „iluminacja” była z perspektywy czasu czymś oczywistym. Orwell – jak nam się wtedy wydawało, a wielu wydaje się do dziś- ukazał nam, czym jest komunizm w wydaniu sowieckim. Jednak na ujawnieniu istoty Systemu sprawa się nie zakończyła. Paradoksalnie autor „1984” tę naszą przaśną „komunę” nam nobilitował.

Cała recenzja ukazała się na stronie RMF24.

Zostań członkiem Klubu Wydawnictwa Fronda:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie mojego adresu e-mail zgodnie z regulaminem.

email marketing powered by FreshMail