fbpx

Recenzje

Autor recenzji: Andrzej Leja
Motto: ,,Oficjalna sowiecka polityka udawania, że państwo jest rajem, nakazywała, by o ludziach, którzy popełnili samobójstwo mówić, że zginęli w wypadku, z powodu błędu lekarskiego albo z przyczyn nieznanych” (fragment powieści ,,Fryzjer Stalina” P.M. Levitta)

Fryzjer Stalina…

Znakomita Fronda wydała właśnie swój kolejny bestseller. Powieść ,,Fryzjer Stalina”, autorstwa coraz głośniejszego prozaika i dramaturga Paula Michaela Levitta, amerykańskiego Żyda, profesora anglistyki na uniwersytecie w Colorado. Zbliżający się do osiemdziesiątki Leviit ze zdumiewającą przenikliwością przedstawił wiwisekcję radzieckiego imperium w czasach jego rosnącej potęgi. I to z perspektywy ludzi, znajdujących się w samym centrum najważniejszych, jakże dramatycznych, wydarzeń.

Książka wręcz eksploduje podczas pochłaniania jej kolejnych stron. Oto w banalne początkowo życie albańskiego golibrody, emigrującego w poszukiwaniu lepszego życia do radzieckiej Rosji, wdarła się historia z pierwszych stron gazet. Został fryzjerem zbrodniczego Stalina. Coś co miało być szansą na lepsze i wygodniejsze życie dla całej rodziny, okazuje się śmiertelną pułapką, z której wyjście wydaje się jeno iluzoryczne.

Levitt z iście szatańskim pietyzmem pokazuje czytelnikowi mechanizm imperium zła, siedziby kogoś znacznie gorszego niż car. Śledzimy z zapartym tchem nieustanne pasmo zbrodni, intryg, gróźb, które w powieści mają twarz Stalina. Tuż obok banalne wydaje się czynności.

Oto zafascynowany początkowo wodzem rewolucji fryzjer Awraham Bahar, posłusznie strzyże go w kancik, na jeża, wypalając mu spirytusem włosy w uszach. A gdzieś tam w tle dzieje się historia okrutnych zbrodni. Mordują bezwzględnego szefa NKWD Jagodę, by jego stanowisko zajął okrutny Jeżow. Po jakimś czasie tenże Jeżow zostaje zlikwidowany i zastąpiony przez bestię w ludzkiej skórze, Berię. Za sznurki pociąga sam Stalin. Bo ludzie to tylko marionetki. Gdy znikają, nikt się nimi nie przejmuje. Ludzi ci u nas dostatek. Ba, znikają całe narody. Każdy się boi każdego. Każdy może zadenuncjować bliźniego. Nawet wszechpotężny zbrodniarz – Stalin – nie jest wolny od strachu.

Stąd pełno w książce sobowtórów z charakterystycznymi wąsami. Same wąsy też mogą stać się źródłem zagrożenia. Gdy młodziutka i utalentowana Jelena, przybrana córka golibrody, maluje te słynne wąsy, okazuje się, że sam Stalin zarządza poprawkę z malowania. Zwykłe rysowanie staje się sprawą ogromnej, państwowej rangi. Wąsy trzeba poprawić. Jelenie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Absurd goni absurd. Śmierć zbiera żniwo, jakiego świat jeszcze nie notował. Twój indywidualny los nie ma już normalnego wymiaru. Totalitarne zniewolenie czyni z człowieka posłuszne medium. Większość przestaje się buntować i zaczyna żyć dostosowując się do szalonych reguł rosyjskiej ruletki. Znalazłeś się towarzyszu i obywatelu w jakimś szalonym wehikule czasu, który jeszcze gwałtowniej przyspieszył. Tutaj twoje życie nie znaczy już nic. Jak czytamy w powieści: ,,aż trudno uwierzyć, że tak się właśnie umiera, że tak się traci życie”.

Nieuważny, śledzący tylko fabułę czytelnik może czuć się zawiedziony, że w zakończeniu powieści narracja jeszcze bardziej przyspiesza. Przede wszystkim w części dotyczącej losów przybranej rodziny Bahara. Teraz (czyli od momentu utraty łask wodza) wydarzenia dzieją się jak w kalejdoskopie. Nawet śmierć bohaterów jest jakoś niedbale i zbyt pośpiesznie opisana. Jakby przypadkiem, jakby przy okazji. Zaledwie jej rys. Jakiś mało istotny szkic.

Możliwości są dwie. Albo autorowi zabrakło cierpliwości, postanowił więc pójść na skróty i szybko opowiedzieć resztę fabuły, zapisanej w konspekcie powieści (w co nie wierzę), albo też realizuje po aptekarsku swój dramaturgiczny zamysł. Przyspiesza narrację, bo życie bohaterów nabrało szalonego tempa w momencie utraty łaski Stalina, czytaj, w sytuacji bezpośredniego śmiertelnego zagrożenia. Walka o życie, o przetrwanie odbywa się jakby w jakiejś malignie, bez planu, jeno w reakcji na to, co się za chwilę przydarzy. A przydarzyć się może doprawdy wszystko. Łącznie z utratą życia. Bez sensu. Bez planu. Bez logicznego uzasadnienia. Jak to w stalinowskim totalitaryzmie.

W naszej recenzji pozostaje jeszcze zagadka, czy fryzjer rzeczywiście podciął brzytwą Stalinowi gardło, czy też przydał się systemowi sobowtór? A może to tylko imaginacja? Nie tylko bohatera, ale też czytelnika? Przecież w tym zbrodniczym systemie to właśnie w sferze wyobraźni toczyło się w dużej mierze życie. I tylko w swoich myślach mogłeś zaplanować coś, co ratowało twoją godność. W końcu bywa i tak, że w systemie tak nieludzko nieludzkim możesz ocalić wyłącznie to. Na koniec pochwała Frondy, po której książki sięgam od pewnego czasu i jeszcze się nie zawiodłem…

Źródło: GAZETA WARSZAWSKA

Fryzjer Stalina
Twitter Facebook Pinterest Email

Fryzjer Stalina

Autor: Paul M. Levitt

Tłumaczenie: Grażyna Waluga

Przejdź na stronę książki

Już od: 1000 Cena detal.: 39,00

Kup teraz »

Zostań członkiem Klubu Wydawnictwa Fronda:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie mojego adresu e-mail zgodnie z regulaminem.

email marketing powered by FreshMail