fbpx

Recenzje

Chesterton, Chesterton, Chesterton… Ile już razy słyszałem to nazwisko Twitter Facebook Pinterest Email

Książki na wakacje (cz. 2) – Broń swojej wiary, katoliku!

Nie słyszałeś/aś o G.K. Chestertonie? Jest dobra okazja ku temu, żeby zmienić ten stan rzeczy! Wydawnictwo „Fronda” opublikowało właśnie zbiór esejów tego znanego angielskiego pisarza – ukazał się on pod nazwą „Obrona wiary”. Jak to robić? Jak bronić tego, w co wierzymy? Chesterton może być tu bardzo pomocny. Oto recenzja jego książki. Zachęcamy do jej lektury!

Chesterton, Chesterton, Chesterton… Ile już razy słyszałem to nazwisko, czytałem recenzje jego książek? Ile osób polecało mi lekturę jego myśli i spostrzeżeń? W końcu postanowiłem zapoznać się z tym słynnym angielskim publicystą i pisarzem. Zadanie ułatwiła mi „Fronda”, publikując dzieło pt. „Obrona wiary”. To trzecia część swoistej chestertonowskiej tetralogii, wydana w serii „Fides & Ratio”. Warto ją mieć na półce i ustawić obok wydanych wcześniej „Obrony świata” i „Obrony człowieka”. A za jakiś czas dostawić tylko będącą w przygotowaniu „Obronę rozumu”… „Obrona wiary” to zbiór publicystki G. K. Chestertona, pojawiającej się na łamach angielskich gazet i czasopism przed w pierwszym trzydziestoleciu XX wieku.

Dużo można by pisać na temat Gilberta Keitha Chestertona. Co jest cechą charakterystyczną jego pisarstwa, widoczną także na kartach „Obrony wiary”? Londyński konserwatysta, stając w obronie chrześcijaństwa, broni chyba po prostu przede wszystkim zdrowego rozsądku i racjonalnego, trzeźwego myślenia (już słyszę głosy sprzeciwu ze strony środowisk ateistycznych – cóż, drodzy ateiści, chyba musicie się pogodzić z tym, że chrześcijaństwo to po prostu religia bardzo sensowna i życiowa!). Jego argumenty są logiczne, stąd trudno im się oprzeć i nie zgodzić się z nimi. Jak się wydaje, Chestertonowi chodzi o ukazanie racjonalności wiary; uważa on, że rozum i wiara w żadnym wypadku nie są ze sobą sprzeczne. Motyw ten przejawia się w większości esejów składających się na książkę.

Chesterton broni także wiary i tradycji katolickiej przed nowoczesnością, przed nowymi prądami myślowymi i modami intelektualnymi. Bez pardonu rozprawia się z tymi, którzy nie wierzą w Boga i atakują katolicyzm – zwraca on uwagę na brak logiki i konsekwencji w ich sposobie myślenia, w pewnym sensie ośmiesza ich mentalność. Robi to z dużą dozą ironii i sarkazmu. Przy okazji warto nadmienić, że lektura jego esejów i felietonów powoduje u czytającego sporą wesołość, budzi uśmiech na twarzy (proszę uważać podczas czytania w miejscu publicznym – można spotkać się z dziwną reakcją otoczenia!).

Lektura Chestertona jest także sporą intelektualną przygodą i wyzwaniem. Warto je podjąć, warto zgłębić myśl przedwojennego konserwatysty z Wysp Brytyjskich. Może nam to pomóc nie tylko w polemikach prowadzonych z liberałami, ale i w życiu codziennym. Niech zachętą do zajrzenia do „Obrony wiary” będą takie perełki znajdujące się tam: „Człowiek tak samo nie może posiadać prywatnej religii, jak prywatnego słońca i księżyca”; „Tryumf wiary katolickiej nie polega na tym, że religia ma słuszność tam, gdzie i my mamy słuszność. Nie – leży on w tym, że ma on słuszność tam, gdzie my byliśmy w błędzie”; „Nie jest wcale prawdą, że idea dobra i zła zmienia się w czasie”; „Nie możemy tolerować tezy, że religia jest czysto prywatną sprawą, ściśle oddzieloną od spraw publicznych, tak że jedno nigdy nie pokrywa się z drugim”; „Zagadki Boga dają więcej satysfakcji niż rozwiązania człowieka”.

To niesamowite – Chesterton żył i pisał przed II wojną i światową, ale jego tezy, mimo upływu wielu lat, są nadal aktualne. Eseje angielskiego myśliciela świetnie czyta się także i w naszych czasach. Katolicki pisarz z Londynu polemizował m.in. z G.B. Shawem i H.G. Wellsem – dzisiaj w szranki z nim mogliby stanąć np. Dawkins czy Żiżek (myślę jednak, że i tak byliby w starciu z nim bez większych szans). Chesterton na kartach „Obrony…” pisze sporo o nonsensie, jakim są tezy ateistów, socjalistów, adeptów psychoanalizy Freuda. Żadnej z tych grup nie brakuje także i w dzisiejszych społeczeństwach. Myślę, że angielski pisarz nie miałby problemu z obaleniem ich „rewolucyjnych” tez i pomysłów na urządzenie świata.

Podsumowując – dzięki lekturze „Obrony wiary” wierni fani publicystyki Chestertona, znający także inne jego książki, otrzymają potwierdzenie słuszności swoich fascynacji angielskim myślicielem, zaś nowicjusze, do których zalicza się także piszący te słowa, będą mogli rozpocząć swoją intelektualną przygodę z brytyjskim pisarzem. Kto jeszcze nie wierzy w to, że warto ją przeżyć, niech zajrzy do recenzowanej pozycji. Naprawdę warto!

Źródło: lodz.oaza.pl

Zostań członkiem Klubu Wydawnictwa Fronda:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie mojego adresu e-mail zgodnie z regulaminem.

email marketing powered by FreshMail