fbpx

Autor: Esther Baker

Biegłam. Z ogoloną głową, w ciemnej, brązowej sukmanie, biegłam zboczem wzgórza, kierując się w stronę znajdującego się w pobliskiej wiosce anglikańskiego kościoła. Zryw był całkowicie spontaniczny. Nie miałam pojęcia do kogo lub czego tak biegnę. Zwyczajnie wydarłam się z klasztoru i popędziłam w dół wzgórza. Zdawałam sobie sprawę, że nie pytam nikogo o pozwolenie na opuszczenie klasztoru, ale to przynaglało mnie bardziej niż klasztorna reguła! Po prostu uciekłam. Wirowało mi w głowie. I ta jedna myśl: że muszę z kimś natychmiast porozmawiać, muszę zrozumieć co się ze mną dzieje. Czułam, że w tym kościele jest ktoś, kto da mi odpowiedź.

Zostań członkiem Klubu Wydawnictwa Fronda:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie mojego adresu e-mail zgodnie z regulaminem.

email marketing powered by FreshMail